Kończąc opowiadanie „Odczucia”, w mojej głowie był już ciąg dalszy. Nie miał powstać, ale bardzo różniące się od siebie komentarze przeważyły. Niestety dla zwolenników ostrej i szybkiej akcji, pozbawionej fabuły, nie mam dobrych wiadomości. Poniższy tekst nie jest dla was. Tak więc oddaję czytelnikom „Odczucia 2”, życząc przyjemnej lektury.PS. Powtórzenia są celowym zabiegiem.No i stało się. Wczoraj zostałam dziwką prezesa. Po upojnym sexie w biurze, pozwolił mi na krótką drzemkę, po czym odwiózł mnie do domu. Gdy tylko ruszyliśmy spod firmy wsunął mi dłoń między uda. Bardzo szybko dotarł do mojej kobiecości i wsunął palce pod stringi. Zresztą wcale mu tego nie utrudniałam, a wprost przeciwnie ułatwiłam. Zsunęłam się trochę niżej w fotelu i rozsunęłam uda. Masował mnie tam wytrwale, coraz bardziej zbliżając do orgazmu. Było cudownie, przymknęłam oczy, aby bardziej się skupić na tym co odczuwam. Jedną rękę wsunęłam sobie pod bluzkę, by mu pomóc bawiąc się sutkiem, który zdążył już dobrze stwardnieć. W pewnej chwili otworzyłam na chwilę oczy i spojrzałam na stojący obok na skrzyżowaniu samochód. To co zobaczyłam, przeraziło mnie do tego stopnia, że jednym szarpnięciem wyjęłam rękę spod bluzki, wyprostowałam się w fotelu i zacisnęłam uda. Otóż obok nas w jakimś wyższym samochodzie, siedział gość i przyglądał się nam z otwartymi szeroko ustami. Wiedziałam bez tłumaczenia, że widział jak mój szef mnie maca, a ja mu w tym pomagam. Na chwilę obudziła się we mnie porządna kobieta. Poczułam zawstydzenie, policzki paliły mnie żywym ogniem. – Co sobie Read more…
Nienawidzę jesieni. Przygnębią mnie, oblewa chłodnym deszczem, atakuje z drzewa czerwono żółtymi liśćmi. Jak na złość brudzi buty, niszczy włosy, wysusza skórę twarzy. To naturalnie nie wszystko, w końcu życie to dziwka… Moja ulubiona aleja parkowa, o zgrozo, po 15 października staje się niedostępna dla spacerujących (nie wliczając w to świętych krów, gimnazjalistów, rozpijających hektolitry wina przy szachownicy). Błoto sieka po kostkach, gdzie niegdzie człowiek się zatapia. Deprymuje mnie to. Bardzo. Bardzo Bardzo. Ciebie nie? Trudno…. w takim razie pytasz się czemu ulubiona alejka? No właśnie, czemu?!13 października. Poniedziałek.Godzina 17:00. Koniec pracy na dziś. Najgorszy dzień tygodnia odchodzi w niepamięć. Teraz tylko samochód, 24 minuty dynamicznej jazdy i jestem w domu. Piękny obraz, prawda? Niestety, ten scenariusz nastąpiłby tylko wtedy gdybym nie przyjechał autobusem. W końcu nikt nie wsiada do auta po 12 godzinnej imprezie, której połowę spędziłeś wypijając tequilie z brzucha nowo poznanej dziewczyny.Godzina 18:00. Szczęśliwie udało mi się wysiąść, a raczej wytoczyć z zatłoczonego autobusu… Zaskakujące jak szybko ciemno się zrobiło na dworze. I zimno, brrrrr. To znak z niebios, że przyszedł czas na filozoficzno-egzystencjalny dylemat: 15 minut cholernym parkiem, albo 25 osiedlowymi uliczkami.Godzina 18:02 Park.Godzina 21:00 Wieczorny prysznic już za mną, a teraz…Kuchnia to moje ulubione miejsce. Mieszkam sam, bez żony, narzeczonej, dziewczyny. Nawet żadna kobieta nie przychodzi do mnie sprzątać (taki już ze mnie młody skąpiec). Na przekór przyzwyczajeniom moich Read more…